8 listopada 2025 roku w Bibliotece Publicznej w Piasecznie odbyło się 8. Piaseczyńskie Dyktando. Uczestnicy konkursu zostali podzieleni na trzy kategorie wiekowe, w ramach których łącznie wzięło udział 61 osób. Teksty dyktand zostały ułożone przez współpracujące nauczycielki, które jak co roku angażują się w przygotowanie tematycznych wierszyków i opowiadań na konkurs.
Tegoroczne dyktanda odczytała ceniony polski ilustator i autor książek dla dzieci – Maciej Szymanowicz, który poprowadził również warsztaty oraz spotkanie autorskie dla przybyłych uczestników. W komisji sprawdzającej dyktanda znalazły się nauczycielki – Wioletta Grochowicz, Marta Szlaga, Sylwia Pęzik-Cechrzycka, Karolina Ponikowska, Magdalena Kwiatkowska, Ewa Grochowska, Magdalena Kalmus, Ewelina Górka.
Nagrody na dyktando ufundowała Biblioteka Publiczna w Piasecznie, Starostwo Powiatowe w Piasecznie, Gmina Piaseczno oraz sponsorzy: Hotel De Silva i Dr Irena Eris. W organizację dyktanda oraz pozyskanie sponsorów (Hotel De Silva oraz Dr Irena Eris) włączyła się radna gminy – Ewelina Wójcik.
Wydarzenie zostało zorganizowane we współpracy z Wydawnictwem Marginesy i Kropka.

W tej kategorii wzięło łącznie udział 8 uczestników.
W tej kategorii wzięło łącznie udział 15 uczestników.

W tej kategorii wzięło łącznie udział 38 uczestników.
Zapraszamy do zapoznania się z tekstami tegorocznych dyktand. Wgląd do dyktand dostępny jest do 12 grudnia 2025 r. w sekretariacie w godzinach otwarcia.
Żabka w drodze
Żółtozielona żabka Żaneta, znużona życiem w żabim stawie, ruszyła w podróż ku różanym wzgórzom. Przeskakując przez chaszcze i chrust, chlupotała w błocie, choć żałowała, że nie zabrała parasola z liścia rabarbaru i pary jasnożółtych kaloszy. Po chwili zatrzymała się przy krzaku porzeczek, gdzie chrząszcz-żałobnik chrząkał żałośnie. „Żegnam cię, chrząszczu!” — zawołała, po czym z żarliwością wskoczyła w chłodny strumyk, chlupocząc i chichocząc jednocześnie. Żabia podróż, choć krótka, okazała się pełna przygód, żartów i… żurawinowego musu.
Sen pisarza
Była późna noc. Hipolit podjął próbę napisania reportażu, lecz siedział bezproduktywnie. Czuł się nieużyteczny. W końcu, zmęczony bezowocnym wysiłkiem, zasnął nad notatnikiem. Przyśniło mu się, że pewna dżdżownica w pochmurny dzień, ubrana w różową sukienkę, wybrała się w odwiedziny do swej najdroższej przyjaciółki gżegżółki. Pokonując leśne bezdroża, spotkała przystojnego chrabąszcza, który czynił horrendalny hałas, starając się grać na harfie. Mieszkańcy okolicznych chat chichotali wniebogłosy. Próbowali uciszyć muzykanta, ale dopiero przeogromna wichura zdołała zagłuszyć potworne dźwięki. Przy zaroślach tarniny i głogu zbudował gniazdo żwawy trznadel. Z rana, gdy rosa połyskiwała na źdźbłach kostrzewy i wiechliny, rozlegał się jego donośny śpiew, w który wtrącały się czujne pustułki i nieco zgryźliwe trzmielojady. Niebezpieczne jastrzębie czyhały na nie na każdym kroku. Naraz leśne stworzenia usłyszały huk i chrzęst, a na leśnej drodze pojawił się rozklekotany wehikuł czasu. Był to pozornie mało sprawny rzęch z wysokoobrotowym silnikiem. Siedział w nim dawno niewidziany jeżozwierz i rozmawiał z rysiem euroazjatyckim. Łączyła ich ponaddwudziestoletnia przyjaźń. Wyruszyli w podróż do Lasów Chojnowskich. Pół zmartwieni, pół szczęśliwi porzucili domowe pielesze i wojażowali. Znienacka w zaroślach coś zahurgotało i zacharchotało. Był to rzegot rzekotki drzewnej, błądzącej nieostrożnie w chaszczach. Żywozielona żaba pokłuła się kolcami ostrężyny. Wtem Hipolit obudził się. Po tak inspirującym śnie, zamiast reportażu napisał bajkę dla dzieci.
Podróż ku nowym horyzontom
Piosenkarz Grzegorz Różycki, nie Hiszpan, lecz pół Polak, pół Amerykanin, a sercem Europejczyk, mimo że pochodził z podrzeszowskiej wsi Hyżne, ten weekend spędzał we wsi Rzerzęczyce, najpiękniejszej miejscowości na Śląsku. Pół siedząc, pół leżąc, rad nierad udzielał wywiadu, na łapu-capu rozdawał autografy wyglądające niczym bohomazy i spoglądał spode łba na całą tę hałastrę.
W pewnym momencie żachnął się: ,,Już dosyć czasu zmitrężyłem na nicnierobieniu!”. Do niedawna bowiem uznawał jakikolwiek wysiłek za największe ohydztwo tego świata. Ni stąd, ni zowąd chyżo skoczył obunóż i znienacka krzyknął, że wróci niezadługo i już go nie było. Po prostu czmychnął. Wsiadł do samolotu i rozpoczął wojaż, prawdziwą ekstrapodróż. Wkrótce przemierzył świat wzdłuż i wszerz.
Najpierw odwiedził Machu Picchu, najlepiej zachowane starożytne miasto Inków. Po kilku dniach wyruszył dalej — do Buenos Aires. Z Ameryki Południowej przeniósł się do Japonii. Tam wszedł na Fuji. Powrócił do Polski. Rozhuśtał chęci do podróży i odwiedził: Pszczynę, Trzebież, Jazgarzewszczyznę, Trzycierz na Pogórzu Rożnowskim, Borzęta, Międzybórz i Lubrzę. Potem była Nizina Mazowiecka i jezioro Druzno. Zapoznawał gościnnych Mazowszan i statecznych łodzian z dzielnicy Bałuty. Zachwycał się melanżem żółtozielonych barw jesieni z krwistoczerwonymi zachodami słońca, szaroburymi deszczowymi dniami oraz niebiesko-białym niebem podczas pogodnych jesiennych poranków.
Dzięki tej pięcioipółtygodniowej podróży Grzegorz postanowił się przebranżowić. Z piosenkarza stał się malarzem kolorystą, niestroniącym od tworzenia kilkudziesięciostronicowych poematów.
Serdecznie gratulujemy wszystkim laureatom i zapraszamy do udziału za rok!
Projekt jest realizowany w ramach programu 2.1 E-usługi, Poddziałanie 2.1.1 E-usługi dla Mazowsza, typ projektów Informatyzacja bibliotek, w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2014-2020.