ul. Jana Pawła II 55, 05-500 Piaseczno

Hanna Krzyżewska: Nie samym chlebem człowiek żyje

Data publikacji: 18/12/2020

W Julianowie zamieszkaliśmy w 1998 roku jako jedni z pierwszych przedstawicieli napływowej ludności. Najpierw było urządzanie nowego domu, radość z posiadania swojego ogródka, bo choć niezbyt duży to wreszcie mogliśmy tuż pod oknami zagospodarować własną zieleń. Chciało się też rozpoznać trochę dalszą okolicę, a więc spacery do Lasu Kabackiego były obowiązkowe. A po drodze… no cóż, właśnie prawie nic.

Dwa małe sklepiki a jeden w starym kiosku u sąsiada za miedzą. Żadnego banku, poczty, przychodni, szkoły, przedszkola, autobusu, ba – nawet przyzwoicie utwardzonych dróg, a jedyny asfalt na pobliskiej ul. Julianowskiej cały popękany i ani skrawka pobocza. Najgorzej było zimą, kiedy zwały śniegu zawęziły światło ulicy i trzeba było prawie środkiem wędrować, pilnując dzieci, żeby nie wybiegły pod koła samochodu. Ale latem… Tak, wiosna i lato trochę nam te niedogodności wynagradzały.

Po prostu żyjemy tutaj bliżej przyrody niż w Warszawie. Nieraz udało się spotkać na łące bażanty i kuropatwy, czasem zając przekicał drogę przed nami albo dzik wyjrzał zza krzaków. Ptaki zaczęły powoli wracać z „wygnania” spowodowanego hałasem budowy kolejnych osiedli. Dziś już śpiewają pełnym głosem, odwiedzając drzewa, które przez te 20 lat urosły całkiem pokaźne. Drzewa urosły, a my wrośliśmy w tutejszą okolicę i już całkiem zapuściliśmy korzenie…

OT-TO na Żwirowej

Ponieważ jednak nie tylko praca i codzienne zajęcia wypełniają ludziom czas – musi być pora na odpoczynek i rozrywkę. Chciałabym więc skupić się dziś na… piknikach, choć o innych formach naszej aktywności również wspomnę. Niedługo po zamieszkaniu wybrano mnie do Rady Sołeckiej Julianowa i jako działaczka społeczna włączyłam się do organizacji pierwszego pikniku, który pamiętam, wiosną 1999 roku. Organizował go ówczesny sołtys Józefosławia p. Jan Dąbek, na terenie świeżo kupionej przez Gminę działki pod szkołę przy ul. Kameralnej, niegdyś Żwirowej w Józefosławiu, o którą to działkę Sołtys starał się od kilku lat. Hasłem tego pikniku było: „Mamo, zaprowadź mnie do mojej szkoły”. Stał tam wtedy jeszcze baraczek, w którym czekał drobny poczęstunek dla gości, a obok na dostawionej scenie występował Kabaret OT-TO. Były też tańce.

Ludzie cieszyli się, że powstanie szkoła. Projekt ukończono w roku 2000, ale budowa przeciągała się niemiłosiernie i dopiero w lutym 2007 roku Zespół Szkół Państwowych otworzył swe podwoje dla uczniów. I cóż się okazało? Że szkoła jest zbyt mała! Ludzie bowiem sprowadzali się do naszych dwóch wsi „na potęgę”. Deweloperzy wyczuli dobrze kierunek migracji mieszkańców zarówno z Warszawy, tych zmęczonych wielkomiejskim ruchem, jak też z różnych części kraju – pod Warszawę, stęsknionych za wielkomiejskością. Szybko powstawały i powstają do dziś osiedla mieszkaniowe; na początku z zabudową ekstensywną, raczej jednorodzinną i szeregową, dziś już w większości z budynkami wielorodzinnymi.

I tak wsie Józefosław i Julianów stały się przedmieściami Warszawy, a właściwie jej sypialnią, gdyż większość ludzi właśnie tam dojeżdża do pracy. A dzieci u nas „rodzi się” w każdym roku dużo i to od razu w różnym wieku. Trzeba więc było szkołę rozbudować, co się już stało i zaplanować budowę następnej, tym razem w Julianowie, co się właśnie dzieje. Tak myślę, że do ok. 2024 roku będą w okolicy funkcjonowały dwie duże szkoły, a ta nowa ma być z przedszkolem i biblioteką. Jednak ten temat to inna bajka. Dziś wspominamy pikniki.

Piknikowy debiut

Kolejne dwa pikniki, tym razem w Julianowie odbyły się dzięki zaangażowaniu rady sołeckiej Julianowa. Jeden na terenie „zielonym” spółdzielni „Nasz Zdrowy Dom” (tam, gdzie dziś, po zagrodzeniu go przez właścicieli, przebywają, chyba tylko z przyzwyczajenia, dzikie kaczki, a dzieci tęsknie mogą sobie przez płot na nie popatrzeć). Pamiętam jak z ówczesną sołtys, Kasią Dramińską dźwigałyśmy wielkie gary kompotu ugotowanego z kilku łubianek truskawek, aby młodsi uczestnicy mieli co pić, bo dla starszych wystarałyśmy się u sponsorów o kiełbaski i beczułkę piwa. Ten ostatni napój rozlewał, niezwykle fachowo – pan Andrzej, sąsiad z osiedla.  Pojawiły się też słodkości, ponieważ wcześniej ogłoszony został konkurs na wypieki. Wszystkie były pyszne!

Oprócz tego konkursu zorganizowałyśmy wiele innych, a jeden z mieszkańców – pan Włodzimierz ufundował nagrody w postaci drobnego sprzętu sportowego. Muzyka „leciała” z radiomagnetofonu przez pożyczony od innego sąsiada mikrofon z głośnikiem. Scenę sami zbiliśmy z palet drewnianych wyproszonych w Auchan. Drugi julianowski piknik zagościł na terenie osiedla Srebrne Świerki, na placu pana Jerzego Kraszewskiego, przy ul. Kombatantów. Znowu były zabawy i konkursy, a prąd do nagłośnienia udostępnił z prywatnej posesji sąsiad Waldek Krajewski, telewizyjny dziennikarz sportowy, którego już niestety nie ma wśród nas… Organizacja okazała się dobra, była nawet grochówka wojskowa, którą przygotowali żołnierze stołecznego garnizonu, a właściciel terenu, pan Jerzy do dziś pamięta, że na działce po pikniku było czyściej niż przed nim. Teraz w tym miejscu straszy wykopany pod fundament i pozostawiony na pastwę losu dół oraz zainstalowane skrzynki gazowe, znak, że miejsce czeka na nowe domy i nowych sąsiadów.

Brama zamknięta. Protestuj przed szkołą

Życie w Józefosławiu i Julianowie nabierało rozpędu, a mieszkańcy nabierali apetytów. Coraz częściej zauważali pewne niedogodności, zły stan dróg, słabą infrastrukturę. I, jak to najczęściej bywa, z ludzkiego niezadowolenia narodziła się inicjatywa powołania do życia organizacji, która umacniałaby nas na gruncie prawa w skutecznej walce z urzędem o nasze interesy. Po raz pierwszy pomysł zakiełkował, a właściwie został wykrzyczany w Auli Politechniki przy ul. Ogrodowej, w grudniu 2006 r. na spontanicznym zebraniu mieszkańców. Przybyło tam wówczas 97 osób.

Na kolejnym spotkaniu, w styczniu 2007 roku zawiązano już stowarzyszenie, przyjęło ono nazwę „Nasz Józefosław i Julianów”, a ja zostałam wybrana jego prezeską (notabene jestem nią do dziś). Integracja i aktywizacja sąsiadów z Józefosławia i Julianowa wokół żywotnych problemów nurtujących mieszkańców – oto nasz główny cel. Drogi, chodniki, infrastruktura, kultura, edukacja, sport, ekologia. Tematy były i są w zasięgu naszego zainteresowania. Nic więc dziwnego, że to właśnie my włączyliśmy się czynnie m.in. w nagłośnienie braku przyzwoitych dróg z chodnikami do nowo otwieranej szkoły.

Jak pamiętamy, było to przedwiośnie 2007 roku i ZSP rozpoczynał działalność. Z tej okazji chcieliśmy z władzami gminnymi przeprowadzić debatę pn. „Bezpieczna droga do szkoły”. Przed szkołą, w odpowiedzi na zaproszenie Stowarzyszenia zgromadzili się zainteresowani mieszkańcy (ponad 200 osób); byli radni z naszej gminy, ale też z Lesznowoli, przybył komendant powiatowy policji wraz z zastępcą. Wszyscy brodziliśmy w błocie przed szkołą, uczestnicząc, chcąc nie chcąc w pierwszym tutejszym ulicznym wiecu, bo pan burmistrz Józef Zalewski nie tylko nie zaszczycił nas swoją obecnością, choć oczywiście był zaproszony, ale też wydał pani dyrektor kategoryczny zakaz wpuszczenia nas na teren placówki, mimo wcześniejszego umówienia. Była to prawdopodobnie jego reakcja na moją wypowiedź dotyczącą braku dróg wokół budynku szkolnego i tematyczne transparenty, które można było obejrzeć w południe tego dnia w „Telewizyjnym Kurierze Warszawskim”. Jednak jakiś plus wyniknął z tej sytuacji, bo już następnej nocy, nagle, powstał asfalt na terenie, na którym jeszcze wczoraj tonęliśmy w błotnej mazi, co oznaczało, że pan burmistrz zrozumiał swój błąd (a nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi). Było to pierwsze zwycięstwo naszego Stowarzyszenia. Oczywiście nie ostatnie. (Nawiasem mówiąc, nie bardzo potem wiedziałam co zrobić z ogromną torbą foliowych ochraniaczy na buty, w które zaopatrzyliśmy się z troski o pachnące świeżością podłogi). Ale przecież miało być o piknikach…

Pikniki przy Technikolorze

Plakat dotyczący pikniku w 2008 roku

Plakat dotyczący pikniku w 2008 roku

 

Tym razem na miejsce organizacji dwóch następnych pikników wybraliśmy teren przy Technicolorze. Pierwszy z nich, już pełną wiosną 2007 r. odbył się tam, gdzie dziś stoi duży zielony budynek, w którym, m.in. od kilku lat mieści się Klub Kultury. Pamiętam, że teren ten był bardzo zaniedbany i sporo pracy włożyli członkowie Stowarzyszenia w jego posprzątanie oraz wykoszenie przed imprezą. Atrakcją tego pikniku był (oczywiście poza wieloma konkursami i zabawami dla dzieci) – pokaz tresury psów. Była muzyka i catering przygotowany przez miejscowych wystawców. Od tej pory sprzątanie okolicy stało się każdorazowo pierwszym obowiązkowym punktem programu pikników organizowanych przez Stowarzyszenie przy wsparciu finansowym sołectw Józefosławia i Julianowa. Dzięki temu wsparciu mogliśmy nagrodami uhonorować osoby/rodziny, które wykazały się największą liczbą worków, wypełnionych odpadkami zebranymi z sąsiednich ulic.

Następny piknik, w czerwcu 2008 r. połączony już z kiermaszem różności, instruktażem udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, muzyką z didżejem, a także z pokazem wozów strażackich, odbył się na parkingu Technicoloru od południowej strony. Jeszcze przez kilka dni po imprezie widoczne były tam ślady piany gaśniczej, w której z szaleńczą wręcz radością taplały się dzieciaki. Dodatkową atrakcją były tego dnia przejażdżki bryczką z kucykami, które zorganizował, nieżyjący już dziś, pan Józef Wilczopolski, właściciel i miłośnik kucyków, mieszkaniec Józefosławia.

Brama uchylona. Wchodzimy do szkoły

Plakat dotyczący pikniku w 2009 roku

Plakat dotyczący pikniku w 2009 roku

 

W roku 2009 we wrześniu, razem z Dyrekcją ZSP, Radą Rodziców, obydwoma sołectwami oraz przy wsparciu Starostwa Powiatowego i Gminy Piaseczno, Stowarzyszenie zorganizowało na boisku szkolnym piknik dla mieszkańców, składający się z dwóch części. Przed południem dedykowany był raczej szkolnej dziatwie, po południu już bardziej dorosłym uczestnikom. Przed południem organizacja, choć wspólna, spoczywała w większym stopniu na kadrze dydaktycznej szkoły, po południu – na Stowarzyszeniu.

O prowadzenie imprezy poprosiliśmy dziennikarzy Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego. Wystąpiła wtedy na scenie m. in. podziwiana przez wszystkich Grupa Tańca Sportowego „Grawitacja”, odbył się pokaz modeli jeżdżących „Monster”, były dmuchane zamki, występ szkolnego zespołu muzycznego, zbiórka książek dla szkolnej biblioteki, konkurs ekologiczny.

Całkowity dochód ze sprzedaży potraw z grilla Stowarzyszenie przeznaczyło na zasilenie funduszy, z których następnie urządzono ogólnodostępny plac zabaw dla dzieci na terenie szkolnym. A więc pierwszy plac zabaw w Józefosławiu i Julianowie powstał przy znaczącym wsparciu Stowarzyszenia „Nasz Józefosław i Julianów”! Popołudniowy koncert coverowego zespołu muzycznego „Sticky Fingers” rozruszał słuchaczy i pozostawił wspomnienie jako pierwsze stowarzyszeniowe publiczne wydarzenie kulturalne naszych nowych miejscowości. Pierwsze, ale znowu nie ostatnie.

Na Cyraneczki – profesjonalnie

Plakat dotyczący pikniku w 2010 roku

Plakat dotyczący pikniku w 2010 roku

 

Ogrom i różnorodność atrakcji czekały na przybyłych gromadnie we wrześniu 2010 roku na plac przy ul. Cyraneczki, pomiędzy Julianowską a Wilanowską. Ulicę z tej okazji chwilowo zamknięto dla ruchu kołowego, rozstawiona została wypożyczona od Starostwa estrada.

Zjechali się wystawcy z różnych stron, każdy mógł sprawić sobie przyjemność w postaci zakupu np. ręcznie wykonanej biżuterii, drobiazgów kuchennych z drewna, a nawet domowych przetworów ze stoiska naszej sąsiadki Eli. Można było posilić się różnorodnymi potrawami, od pierogów w różnych smakach, poprzez grilla aż do słodkich naleśników i gofrów. Smakosze piwa delektowali się tym trunkiem, sprowadzonym z browaru Konstancin (któż to jeszcze pamięta, że piwo „dawne” i „starodawne” produkował browar w pobliskich Oborach?)

Na tej imprezie zorganizowaliśmy interaktywne programy i teatrzyk dla dzieci; serca widzów podbiła Formacja Tańca Sportowego „Bartek” z Góry Kalwarii, a muzyczną ucztę zapewnił Fajer, wykonując szanty i piosenki żeglarskie. Zespół „Trio Ścierańskiego” wzniósł widzów na wyżyny kultury, a znana już nam grupa „Sticky Fingers przypomniała najlepsze rockowe hity, pokazując swój pazur. Rockowy pazur. Prawdziwym deserem, już wieczorem przy wygaszonych kompletnie ulicznych latarniach okazał się bardzo klimatyczny spektakl Teatru Ognia. Och, cóż to była za impreza!

Piknik wrzesień 2010 rok

Piknik wrzesień 2010 rok

 

Co mają meszki do Orkiestry Dni Naszych?

Piknik 2011 rok

Piknik 2011 rok

 

Nadeszła wiosna 2011 roku i tradycyjnie już spotkaliśmy się pewnej letniej niedzieli na ul. Cyraneczki, aby wypoczywać, integrować się i oddawać kulturalnym rozrywkom. Tym razem znowu nie zawiódł naszych oczekiwań kunszt artystyczny i usportowienie zaproszonego zespołu „Grawitacja”, który zaczął już odnosić krajowe i zagraniczne sukcesy, przynosząc chwałę naszej Gminie. Tego dnia odbył się konkurs dla młodzieży i dorosłych z wiedzy samorządowej. Mogliśmy posilić się wojskową grochówką z wkładką prosto z wielkiego, zmotoryzowanego „termosu” w kolorze ghaki. Na estradzie pojawiły się takie zespoły, jak Hambawenah i Orkiestra Dni Naszych, umilając swoją muzyką całe popołudnie i wieczór. Jak zwykle zabawa była przednia, jednak do dziś nie zapomniałam jak wtedy pokąsały nas meszki. Takie małe, a takie złośliwe stworzonka… 

W wiosennym sezonie piknikowym 2012 w maju, zaprosiliśmy mieszkańców na kolejne wydarzenie, tym razem pod nazwą „Eko – piknik”. Oprócz stałych punktów programu, takich jak sprzątanie świata, zabawy dla dzieci i konkursy ekologiczne, wysłuchaliśmy koncertów zespołów Alter Etno i Le Blue jako suport dla gwiazdy tego wieczoru, wyjątkowej grupy muzycznej o wymownej nazwie „Lejdis bez Gentleman”, składającej się wyłącznie z pań. Zdolne i piękne dziewczyny zafascynowały naszych widzów. (Zresztą nie tylko ich, bowiem niedługo wzięły udział i doszły do finału w programie telewizyjnym „Must be the Music”, a jurorzy i telewidzowie nie posiadali się z zachwytu).

Baner dotyczący pikniku w maju 2012 roku

Baner dotyczący pikniku w maju 2012 roku

Piknik maj 2012 rok, koncert Zespołu Lejdis bez Gentleman

Piknik maj 2012 rok, koncert Zespołu Lejdis bez Gentleman

 

Stowarzyszenie na Urbanistów

Ostatnim, (jak na razie) piknikiem zorganizowanym przez nasze Stowarzyszenie przy wsparciu sołectwa Julianów był w maju 2014 r. „Dzień Sąsiada i Dzień Matki” dla mieszkańców domów komunalnych. Co roku Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej pomaga z tych okazji integrować się sąsiadom z ul. Urbanistów, przygotowując im drobny poczęstunek z grilla i stwarzając miłą atmosferę. Stowarzyszenie na tej imprezie zapewniło dzieciakom zabawę na dmuchanych urządzeniach, a nieco starszym – zajęcia sportowe, które z pełnym zaangażowaniem poprowadził pan Darek. Były też konkursy tematyczne z naprawdę cennymi nagrodami (ufundowaliśmy dla zdobywców trzech pierwszych miejsc – talony na odzież i sprzęt sportowy).

Patronat medialny nad tym wydarzeniem objęła nowo powstała niedawno gazetka „Sąsiedzi”. A patronat nad gazetką, sprawowało w tym czasie Stowarzyszenie Nasz Józefosław i Julianów. Myślę, że z tej opieki wywiązaliśmy się wzorowo, gdyż przez blisko półtora roku, wraz z Zarządem sieci sklepów „Supersam” i „Społecznym Komitetem Budowy Infrastruktury Wodociągowej Julianowa i Józefosławia”, kierowanym wówczas pana Tadeusza Stańczuka, mogliśmy wydatnie wspomagać finansowo pismo. Cieszyliśmy się, że mamy wpływ na, nie tylko merytorycznie kompetentny periodyk, ale także piękne wydawnictwo, ogniskujące swoje zainteresowania wokół problemów naszych wsi.

Wtedy już od jesieni 2010 roku pełniłam obowiązki radnej miasta i gminy Piaseczno, którą to zaszczytną funkcję powierzyli mi mieszkańcy w wyborach samorządowych. Czasu miałam więc trochę mniej, a i atmosfera wśród radnych tamtej kadencji była niezbyt życzliwa piknikom organizowanym z funduszy sołeckich. Siłą rzeczy nastąpiła krótka przerwa w naszych imprezach, Stowarzyszenie „Nasz Józefosław i Julianów” – nieco wyhamowało. 

Ale, że przyroda nie lubi żadnej pustki – pałeczkę kontynuacji przejęło nowo powstałe stowarzyszenie „Pomysł na Józefosław” i już w czerwcu roku 2014 odbył się pierwszy „Bieg Józefosławia i Julianowa” połączony z piknikiem rodzinnym. W organizacji pomogliśmy młodszym kolegom i to wydarzenie od tej pory weszło do tradycji wiosennych imprez sportowych naszych wsi. Odbywają się one na terenie Politechniki Warszawskiej, przy Obserwatorium Astronomicznym, obok naszego nowego, pięknego parku przy ul. Ogrodowej w Józefosławiu. Wspierane są finansowo przez Gminę, ale też trochę przez obydwie rady sołeckie. A biegamy ulicami obu miejscowości, starając się zawsze zahaczyć o te nowo zbudowane. Bo trochę ich, to znaczy nowych ulic już mamy i trzeba przyznać, że ciągle przybywają, co jednak stale jest tylko kroplą w morzu potrzeb.

Żeby dopełnić obrazu naszych miejscowych rozrywek, co nakazuje mi „skrupulatność kronikarza”, wspomnę też o imprezie rodzinnej „Pożegnanie lata”, na którą zaprosiło do Józefosławia we wrześniu 2014 roku starostwo powiatowe. Gwiazdą wieczoru była Doda. Trzeba przyznać, że piknik został zorganizowany z wielkim rozmachem, a koncert Dody był bajecznie kolorowy. No i te stroje artystki wręcz niesamowite! Dla wielbicieli tego typu atrakcji – wielka gratka.

Reasumując, mam na swoim i Stowarzyszenia Nasz Józefosław i Julianów koncie – 9 samodzielnie zorganizowanych imprez, oraz pomocniczy udział w jeszcze dwóch. W każdej z nich uczestniczyły setki widzów. A uczestników mogłoby być jeszcze więcej, gdyby uważniej odbierali komunikaty i informacje. Zawsze przed imprezami wywieszaliśmy dziesiątki plakatów (wówczas jeszcze powiadomienia internetowe nie były tak popularne, jak teraz). Przed jednym z pikników wynajęliśmy nawet tzw. szczekaczkę (samochód z tubą), która jeździła po wszystkich ulicach Józefosławia i Julianowa przez dwa dni, obwieszczając wszem i wobec zbliżanie się wydarzenia. A pomimo tego, bywało wielokrotnie, że podczas demontażu estrady zatrzymywali się obok ludzie, pytając: Co tu się działo? Po prostu nie wiedzieli i żałowali swej nieobecności.

Na koniec chciałabym uświadomić nowym mieszkańcom naszych bratnich miejscowości (bo choć administracyjnie mieszkamy na wsi, jednak dziś już Józefosław i Julianów faktycznie wsiami nie są), że w minionych 20 latach działo się tu bardzo dużo. Nastąpiło wiele zmian i dynamiczny rozwój okolicy, a w ostatnich ośmiu latach szczególnie szybko rozbudowuje się u nas infrastruktura, powstają nowe przyzwoite drogi z chodnikami, ronda, prywatne przedszkola, żłobki i szkoły. Dzisiaj mamy w pobliżu niejedną galerię handlową, działa Klub Kultury, Biblioteka, Klub Seniora, rośnie zainteresowanie kulturą i uprawianiem sportu. Funkcjonuje poczta i kilka przychodni zdrowia. Korzystamy z miejskiej komunikacji publicznej. Ciągle oddawane są do użytku nowe domy i osiedla, więc coraz więcej nas tu mieszka. W tej chwili (2018) zamieszkuje w Józefosławiu i Julianowie dobrze ponad 12 000 osób. I pewnie nie wszyscy są zadowoleni z tutejszej rzeczywistości, bo zauważyłam, że powstają nowe stowarzyszenia z nowymi planami i zadaniami. I bardzo dobrze! Życzę im powodzenia i wielu osiągnięć, albowiem nie samym chlebem żyje człowiek.

Hanna Krzyżewska

radna Rady Miejskiej Piaseczna,

prezes Stowarzyszenia „Nasz Józefosław i Julianów”

 

Tekst i zdjęcia Hanny Krzyżewskiej przekazane do archiwum Józefosławia i Julianowa

Biblioteka Publiczna w Piasecznie

realizacja: geotechnology.pl
Moja e-bibliotek@ liderem informatyzacji na Mazowszu

Projekt jest realizowany w ramach programu 2.1 E-usługi, Poddziałanie 2.1.1 E-usługi dla Mazowsza, typ projektów Informatyzacja bibliotek, w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2014-2020.